Surprise

Idę przed siebie i zastanawiam się nad tym, kiedy moje życie tak bardzo się schrzaniło. Przecież nie całe dwa lata temu byłam normalną, szczęśliwą nastolatką. Miałam kochających rodziców, siostrę... jak to możliwe, że nie pozostało z tego dosłownie nic? Tak bardzo chciałabym myśleć, to to tylko sen i zaraz się obudzę.
Sięgam pamięcią wstecz i mimo, iż nie mam powodów do radości, uśmiecham się do siebie. Kochałam tatę ponad wszystko! Był troskliwy, opiekuńczy i dobry. Za każdy razem, kiedy coś przeskrobałam cierpliwie słuchał tego, co mam na swoje usprawiedliwienie. Matka była jego przeciwieństwem... znerwicowana, wiecznie niezadowolona i zła. Obie z siostrą miałyśmy jej po dziurki w nosie, kiedy przechodziła samą siebie. Tata starał się ją postawić do pionu, ale to jak grochem o ścianę. Obrywał tak samo jak my i na tym wszystko się kończyło. Miała swój własny świat, w którym nie było dla nas miejsca. Niby razem, a jednak osobno. 
Kiedy tata zginął w wypadku samochodowym razem z moją siostrą, wszystko obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Zostałam z mamą, która chyba nawet nigdy mnie nie kochała, jak miałam się z tym pogodzić? To tak, jakby ktoś wyrwał moje serce i skakał po nim wesoło. Nic nie było takie samo, wszystko straciło sens. Nie chciałam tak żyć, ale bałam się ze sobą skończyć. Mimo tego, jak bardzo było mi źle, wizja śmierci przerażała mnie do szpiku kości. Jednak z czasem było tylko gorzej, dlatego zmierzam teraz do tego miejsca.
Decyzja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Kiedy późnym wieczorem Kai, kochanek matki, ćpun, pijak i damski bokser wrócił do domu, powiedziałam sobie dość. Nigdy nie zapomnę jego krzyków, zaćpanych oczu i spojrzenia, które wyrażało więcej niż tysiąc słów. To był koszmar, z którego chciałam się wyrwać.



*wspomnienie*
- Josephine, chodź tutaj! - dobiega mnie jego surowy, ostry ton i natychmiast mój oddech przyśpiesza. Wiem, że nie będzie miło - Wołam Cię, Ty mała dziwko! Natychmiast tutaj przyjdź! - mimo tego, iż bardzo nie chcę go widzieć, wychodzę z pokoju i pojawiam się w salonie. Płonie ze złości, wypija resztę piwa i rzuca butelkę na podłogę. Nienawidzę tego człowieka z całych sił, tak samo jak matki. Siedzi na kanapie i wciąga działkę. Niech zdechną oboje! - Jesteś taka nieposłuszna, wiesz? - syczy przez zęby, podchodzi i mocno chwyta moje ramiona. Kurczę się ze strachu, ale przeraża mnie - Nadszedł czas, abyś dostała lekcję dobrych manier - mruga rozbawiony, ale mi wcale nie jest do śmiechu. O czym on mówi? - Zdejmij spodnie - boże! Kiedy tylko dociera do mnie, czego tak właściwie chce, uchylam usta w szoku. Fakt, bił mnie wiele razy, nie miał dla mnie litości, ale nigdy nie posunął się "dalej". Czy to właśnie ten dzień?! - Na co czekasz? - przekrzywia głowę i posyła mi cwany, chytry uśmieszek - Zabawimy się - oblizuje usta, sięga dłonią do mojego rozporka i rozsuwa go jednym ruchem - Już dawno chciałem to zrobić, Skarbie - pochyla się i szepcze do mojego ucha. Zaciskam usta, ale nie chcę jego dłoni na moim ciele. Obrzydza mnie! - Jesteś niewinna, delikatna. Podoba mi się to.
- P-proszę, Kai... nie rób tego! - czuję ciepłe łzy na policzkach i cała się trzęsę.
- Mówiłem Ci, że masz mówić do mnie tato! Czego nie zrozumiałaś, huh?! - krzyczy, aż się wzdrygam. Nigdy, przenigdy nie nazwę go tatą. Mam tylko jednego ojca, który jest w niebie. Który zostawił mnie z dnia na dzień i muszę żyć w świecie, w którym nie umiem sobie poradzić - Już ja Ci pokażę, jak masz się zachowywać - zaciska szczękę, kręci głową niezadowolony i próbuje zdjąć moje jeansy - Nie walcz ze mną, jasne?! - ściska mocno moje włosy i odchyla moją głowę mocno w tył. Pisk ucieka z moich ust i wybucham żałosnym płaczem.
- M-mamo, proszę! Pomóż mi! - krzyczę głośno, chociaż doskonale wiem, że ma mnie w dupie.
- Zostaw ją, Kochanie. Przecież masz mnie, prawda? - jej głos jest przytłumiony. Siedzi na podłodze, opiera plecy o oparcie kanapy i ma zamknięte oczy. Dragi to jej życie, nie ja - Chodź, mam dla Ciebie działkę.
- Zaraz. Mam ochotę przelecieć Twoją małą córeczkę - uśmiecha się złośliwie, a w moim brzuchu wszystko przekręca się na drugą stronę. Walczę z nim, ale kiedy wsuwa dłoń pod moją bieliznę, mam ochotę zwymiotować - Będziemy się dobrze bawić. Postaram się, abyś doświadczyła mnóstwo przyjemności - mruga zadziornie, ale nie mogę pozwolić mu na to, co chce zrobić. Wiem, że nie mam z nim żadnych szans, ponieważ Kai jest postawnym, dobrze zbudowanym mężczyzną. Kiedy matka zaczęła się z nim spotykać, był nawet przystojny. Teraz, kiedy narkotyki są dla nich wszystkim, wygląda jak wrak człowieka. Oboje tak wyglądają.
- Puszczaj mnie! - odpycham jego ręce, ale łzy zamazują mi widok. Jak mam się obronić?!
- Podniecasz mnie, już mi stoi - boże! Trzęsę się od płaczu, ale on nie przestaje. Czuję się brudna. Co będzie dalej, kiedy zrobi swoje? - Mmmm... to będzie coś zajebiście dobrego, Skarbie - całuje moją szyję i porusza palcami. Krztuszę się łzami i wiem, że kończy mi się czas. Resztką sił wysilam się, aby przypomnieć sobie jakikolwiek możliwy sposób obrony. W takiej chwili, kiedy czuję się zagrożona, nic sensownego nie wpada mi do głowy. Jedyne, czego teraz pragnę, to być jak najdalej od niego, od tego przeklętego domu, w którym kiedyś byłam tak bardzo szczęśliwa. W którym przeżyłam swoje cudowne, beztroskie dzieciństwo, z kochającym ojcem i młodszą siostrą - Czas przejść dalej, zaczynam się niecierpliwić, Jo - wypowiada to wprost do mojego ucha i próbuje zdjąć moje spodnie. Odrywam się od niego i nim się orientuję, moje kolano spotyka się z jego przyrodzeniem. Ryk bólu ucieka z jego ust i patrzy na mnie z mordem w oczach - Ty mała, pieprzona dziwko! - trzyma się za krocze i próbuje dojść do siebie - Chciałem być dobry, ale teraz nie sprawię Ci żadnej przyjemności. Zerżnę Cię tak, aż nie będziesz mogła chodzić! - wrzeszczy niemiłosiernie, ale nie mam zamiaru czekać, aż faktycznie to zrobi. Zrywam się na równe nogi, przelotnie spoglądam na matkę, ale jest na haju i totalnie odleciała. Ocieram łzy, dopadam do drzwi i zamykam je z trzaskiem. Biegnę przed siebie, ale nawet nie wiem, dokąd - Wracaj tutaj!! - słyszę krzyk Kai'a, ale nie mam zamiaru się zatrzymać.
Nie odwracam się za siebie, szlocham głośno, cała się trzęsę, ale nie wierzę, że był zdolny posunąć się tak daleko. Jednak czy powinnam być zaskoczona? Przecież tak wiele razy zrobił mi krzywdę, bił bez opamiętania. Za każdym razem jak trafiałam na pogotowie, nie mówiłam prawdy. Kai mnie straszył, a ja bardzo się go bałam. Mam zaledwie siedemnaście lat, jak mam poradzić sobie z dwójką dorosłych ludzi, którzy kompletnie pogubili się w swoim życiu?
*koniec*


Na dworzec docieram w przeciągu piętnastu minut. Rozglądam się, ale o tej godzinie nie ma tutaj żywej duszy. Dochodzi północ, ludzie po prostu smacznie śpią w swoich ciepłych łóżkach. Tak bardzo tęsknię za swoim pokojem, kiedy wyglądał jeszcze całkiem normalnie. Teraz nie ma w nim praktycznie nic, bo matka i Kai sprzedali meble, aby mieć kasę na prochy. Nasz mały domek, to kompletna ruina! Tata włożył w niego tak wiele pracy, pieniędzy, a matka zniszczyła wszystko. Już nic z niego nie pozostało. Są tylko wspomnienia.
Przechodzę na peron numer sześć, to moja ulubiona liczba. Może dzisiaj przyniesie mi szczęście? Może pociąg, które będzie tędy przejeżdżać da mi spokojną i szybką śmierć? Tak, właśnie na to liczę. Siadam na zimnym betonie i spuszczam nogi w dół. Modlę się w duchu, aby Bóg pozwolił dołączyć mi do taty i siostry, żebym wreszcie zaznała trochę spokoju. Te ostatnie dwa lata były prawdziwą męką. Wieczne awantury, krzyki, przemoc. Jestem wykończona psychicznie i wiem, że śmierć to jedyne wyjście z sytuacji. Boję się, tak bardzo się boję! Co tak właściwie czeka mnie po drugiej stronie? Czy tam naprawdę jest lepiej? Nie mam nawet takiej pewności, ale chyba wszystko będzie lepsze, niż życie tutaj... z moją matką i Kai'em.
- Stary, czy Ciebie pojebało?! - słyszę nagle donośny, męski głos, co bardzo mnie zaskakuje. Nie spodziewałam się nikogo o tej godzinie - Nie ma szans, nie wpuszczę go do gry! - przekręcam głową i dostrzegam grupkę chłopców, kurwa! Dlaczego mam takiego pecha?! - To amator, nic na nim nie zarobię!
- Jezu, nie spinaj się tak. Tylko zaproponowałem, ok? Skoro nie chcesz, sprawa jest jasna.
- Następnym razem zorganizuj kogoś konkretnego. Nie mam czasu na amatorów.
- Ej, patrzcie! Co ona tu robi? - cholera, nie jest dobrze! Po cichutku liczyłam, że po prostu mnie miną.
- Hej, dziewczynko! - spinam się, kiedy orientuję się, że mówi do mnie. Nie odwracam się, zaciskam dłonie w pięści i gapię się w dół - Co Ty tutaj robisz o tej godzinie? Zwariowałaś?! - czuję, że są bardzo blisko mnie i nie mylę się, bo kątem oka widzę, jak jeden kuca obok mnie - Mówię do Ciebie.
- Wiem, nie jestem głucha - burczę pod nosem, ale zaczyna mnie irytować.
- Auć! Jaka pyskata! - ktoś za moimi plecami wybucha śmiechem i zaczynam się trochę bać.
- Odpowiesz na moje pytanie? Skąd się tutaj wzięłaś? Wiesz, że to niebezpieczne miejsce?
- Zdaję sobie z tego sprawę. Dziękuję za troskę, ale nic mi nie będzie. Możecie iść dalej.
- Popatrz na mnie - jego głos zmienia się i teraz brzmi dość ostro i poważnie. Oddycham głęboko, podnoszę głowę i przekręcam ją lekko w prawą stronę. Jestem zaskoczona widokiem przed sobą... a gapię się na chłopaka, który ma prześliczne, brązowe oczy. Rany! Tacy faceci w ogóle istnieją? - Powiesz mi?
- P-po prostu tak sobie tutaj siedzę? - odpowiadam pytająco i obojętnie wzruszam ramionami.
- Och, czyżby? Jakoś średnio w to wierzę, wiesz? - prycha rozbawiony i doskonale wiem, że mi nie uwierzył. 
- Nie musisz się przejmować, serio. Posiedzę sobie chwilę i pójdę do domu, tak?
- Idziemy, stary? Skoro chce być sama, spadajmy - dobiega mnie głos zza pleców i liczę, że sobie pójdą.
- Ty coś kombinujesz, mała - kręci głową, ale nie spuszcza ze mnie wzroku. Jezu! Ależ jest upierdliwy, no! Schylam głowę i naciągam rękawy bluzy po samej palce - Jedziesz gdzieś, skoro tutaj jesteś?
- Tak, jadę. Zadowolony? - pytam wkurzona, ale zaczyna działać mi na nerwach. 
- Jesteś strasznie nerwowa, Skarbie - przewraca oczami, ale nie zwracam na to uwagi - No dobrze, skoro chcesz tutaj siedzieć, to siedź. Na razie! - podnosi się i oddycham z ulgą. Nareszcie! Ponownie zostaję sama i bardzo mi to odpowiada. Nie chcę, żeby ktokolwiek widział to, co zaraz będzie miało miejsce. Oddycham głęboko i próbuję przygotować się na śmierć. Modlę się po cichutku, ale nagle rozlega się komunikat o nadjeżdżającym pociągu... więc to już. Staję na nogi, odgarniam włosy i wpatruję się w ciemny tunel, z którego za sekundę wyjedzie ogromna lokomotywa. Dwa kroki i będzie po wszystkim, nic ze mnie nie zostanie. Jednak o to chodzi, nie mogę popełnić żadnego błędu. Chcę odejść z tego chorego świata i uwolnić się od człowieka, który mnie zniszczył. Przekręcam głowę w prawą stronę i dostrzegam światła maszyny, które nieco mnie oślepiają. Gapię się prosto na ogromną lokomotywę, ale nie odczuwam strachu. Czuję dziwny, wewnętrzny spokój i moje nogi same robią krok do przodu. Jeszcze jeden i wpadnę prosto pod mój niejeżdżący cel. Maszyna zbliża się szybko i kiedy jest dosłownie przede mną, robię kolejny krok. Zamykam oczy, rozluźniam napięte mięśnie i czekam na ten błogi, cudowny spokój. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, coś szarpie mnie za ramię i gwałtownie otwieram oczy. Mój oddech szaleje, serce tłucze się w piersi, ale widzę przed sobą chłopaka, który przed chwilą ze mną rozmawiał. Co do cholery?! Byłam pewna, że ich tutaj nie ma! Odciąga mnie od krawędzi peronu, układa dłonie na moich ramionach i gapi się na mnie zszokowany - Co Ty chciałaś zrobić?! - krzyczy spanikowany, ale nie odpowiadam na jego pytanie. Wybucham płaczem, trzęsę się i wiem, że będę musiała przyjść tutaj znowu. Dla mnie nie ma ratunku...







 ***************************************************
 Hello :)
Tak, nie byłabym sobą gdybym nie napisała czegoś jeszcze :P
Mam w głowie pewien pomysł, pomaga mi moja kochana Michasia i zobaczymy, co nam z tego wyjdzie. Idziemy do przodu :)

Na dzień dzisiejszy chciałam poznać wasze zdanie.
Więc... co myślicie? Jak wam się to widzi? :)

Z góry dziękuję za opinię :)
Kocham, ściskam, całuję.
Kasia






31 komentarzy:

  1. Super pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow !!! inne nie podobne do cb ale zajebiste ^^ podejrzewam ze bd kontynuowac po dt ??/ oby bo jest mega <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Jak zresztą wszystko co piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  4. CAŁKOWICIE INNA FABUŁA! OOOOOOOOO TAK! BĘDĘ CZYTAĆ :D Już mnie zaintrygowało i chyba umrę gdy nie dodasz kolejnych rozdziałów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chciałam coś innego dlatego postawiłam na losy dziewczyny, która sporo przeszła.

      Usuń
  5. E K S T R A matko zajebiste TBG

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest super. Napewno bede czytac, bo juz to uwielviam. Chce wiecej

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny! Jestem na tak! Pisz dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się inne on jej nie porwał czy cos. .. no w sumie jeszcze bo nw co dalej może jej pomoże? Też jest pewnie niebezpieczny ta rozmowa... a może będzie dla niego pracować w sumie nw i nie chce myśleć bo ty robisz to dużo lepiej.. teraz to juz skarbie musisz pisać dalej nie ma wyjścia! :* co nam z tego wyjdzie? Hmmm pewnie cudo jak zawsze:* czekamy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Najwcześniej po nowym roku." ? Ja z tobą kochana się kiedyś wykończe obiecuje ci to :*

      Usuń
    2. Oj, oj aż tak? :)
      Tak, postanowiłam najpierw zakończyć wszystkie trzy ff, zanim zabiorę się za następne :)

      Usuń
    3. Po nowym roku?!
      A ja taka szczęśliwa ze pewnie niedługo dodasz następny rozdział...
      Po nowym roku no...
      Jejku tyle czekać a rozdział zajebisty!!.
      Teraz przez tydzień będę o nim myślała no..

      Usuń
    4. Az tak :*trochę długo ale jest jeden wielki plus a mianowicie będziesz z nami dalej to wszystko naprawia bo juz się bałam ze nas opuścisz :(

      Usuń
  9. KOCHAM ZAJEBISTE♥

    OdpowiedzUsuń
  10. O cholera świetnie się zapowiada juz mi się podoba i nie mogę się doczekać aby czytać kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boże pozytywnie mnie zaskoczyłaś. To naprawdę świetny pomysł na opowiadanie :*****
    ♥♡♥♡
    Nie mg sie doczekać alby poznac je

    OdpowiedzUsuń
  12. wspaniały, pisz pisz pisz :D ja kocham wszystko co piszesz, jesteś wspaniała

    OdpowiedzUsuń
  13. Kaśka musisz to kontynuować jest G E N I A L N E rozumiesz ??? myślalam że już nic nie napiszesz a tu proszę nw wgl jak mogłam tak pomyśleć ty ciągle mnie zaskakujesz. ;) Kocham Mocno i dziękuję że chcesz pisać dla nas tak cudowne opowiadanie :) nie mogę się doczekać jak rozwinie się ta fabuła opowiadania !

    OdpowiedzUsuń
  14. Ohoho.. Podoba mi się. Inna fabuła, ciekawy koniec z samobójstwem. Przyjemnie się czyta ;) Ciekawi mnie co z tą siostrą? / Kolorowa

    OdpowiedzUsuń
  15. O mój Boże... Co ja o tym myślę?!
    To... To jest.... ZAJEBSTE!!!!
    Boże!!!!
    Kiedy następny rozdział!!!?!

    OdpowiedzUsuń
  16. O kufa to jest zajebiste musisz dać jeszcze jeden suprajs!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezusie coś czuje że to będzie kolejne arcydzieło. Kasia zazdroszczę ci takiego talentu wiele razy chciałam coś napisać bo jakiś pomysł wpadł mi do głowy ale gdy zaczęłam pisać to nie trzymało się to kupy więc dałam sobie z pisaniem spokój. Więc ja jak najbardziej jestem za będę czytać i komentować nowe opowiadanie bo kocham czytać to co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, tak i jeszcze raz tak.
    Pisać dalej i publikować :)

    Zapowiada się bardzo ciekawie i zastanawiam się co wymyśliłaś w dalszej części. Chętnie bym poczytała coś takiego.
    Czy zaczniesz publikować teraz, w styczniu, czy jeszcze później wierne czytelniczki i tak zostaną:)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest cudowne!!!! Masz talent dziewczyno, nie marnuj go! Nie moge sie doczekac!!! To ff bedzie super! Buziaki:***

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest świetne! Pisz dalej! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapowiada sie świetnie! Na pewno będę czytać:)

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine